Mauretania dzisiaj: podziały społeczne, niewolnictwo, terroryzm, rasizm?

wpis w: Afryka | 1

Przygotowując się do wyjazdu do Mauretanii starałem się znaleźć informacje o tym kraju. To, na co przede wszystkim udało mi się natrafić, to wiadomości, że Mauretania jest jednym z niewielu krajów na świecie, gdzie wciąż istnieje niewolnictwo w formie „klasy społecznej”. Dowiedziałem się też, że Arabowie to rasiści, a zagrożenie terroryzmem jest znaczne. Za szczególnie niebezpieczne miejsce miały uchodzić rejony graniczące z Saharą Zachodnią, gdzie najlepiej poruszać się jedynie w konwoju eskortowanym przez wojsko. Ja poruszałem się tam pieszo. Bo i chyba mam odmienne zdanie dotyczące Mauretanii.

Mauretania: Chinguetti
Maurowie pijący herbatę przed meczetem w pustynnym Chinguetti.

 

Na pustyni czas biegnie inaczej. To stwierdzenie nie sprowadza się jedynie do faktu, że ludziom mieszkającym w strefie saharyjskiej nie śpieszy się za bardzo, a cały dzień przeleżany w cieniu namiotu nie jest przez nich traktowany jako stracony. Inaczej biegnie również czas w znaczeniu historycznym. Mieszkańcy tych ziem silniej odczuwają związek ze swoimi przodkami, tradycją i historią, które w znacznym stopniu oddziałują na to, jak wygląda Mauretania dzisiaj. Jedną z takich tradycji są klasy społeczne, których znajomość pozwala wyjaśnić zarzuty o rasizm czy niewolnictwo.

Podziały społeczne

Tematyka podziałów społecznych jest szalenie skomplikowana, a jej szczegółowe omówienie wymagałoby prawdopodobnie napisania obszernej pracy naukowej. Z tego powodu kwestię tą przedstawiam w maksymalnym, umożliwiającym jej zrozumienie, skrócie.

Pierwotnymi mieszkańcami Sahary, w tym tej jej części, która obecnie znajduje się w granicach Mauretanii, była ludność pochodzenia beberyjskiego. Beberowie zasłynęli z zainteresowania nauką i religią. Są doskonałymi handlarzami, a przez swoje wykształcenie często pełnią także funkcję przywódców duchowych, religijnych czy politycznych. Określa się ich mianem Marabutów.

Od wieku XIV Mauretania przeżywa początek powolnego napływu ludności arabskiej. Przez kolejne lata liczba Arabów rosła, co w wieku XVII doprowadziło do wojny pomiędzy nimi a Marabutami. Wygrali ją Arabowie, którzy sprowadzili Marabutów do roli lenników, sprawując krwawe rządy nad całą ludnością Mauretanii. Arabowie, zwani, od pochodzenia szczepowego Hassanami, żyli głównie z łupów wojennych, a gdy ich brakło, z czynszu pobieranego od podbitej ludności. Z pogardą traktowali naukę i ciężką pracę. Z tego powodu, mimo iż byli władcami Mauretanii, z upływem czasu i rozwojem współczesnego państwa zaczęli tracić swoją pozycję na rzecz lepiej wykształconych Marabutów, którzy z uwagi na swoją wiedzę zajmowali stanowiska w tworzącej się administracji, sprawowali funkcje polityczne i religijne.

Kolejna grupa to Haratini, czyli niewolnicy. To ludność w znakomitej większości czarna, która zajmuje brzegi rzeki Senegal. Trudnią się przede wszystkim rolnictwem i nie bardzo są zainteresowani prowadzeniem wojen. Z tego powodu przez wieki stanowili przedmiot najazdów i wymuszeń ze strony Beberów lub – później – Hassanów.

Do odrębnych, ale już znacznie mniej licznych grup należy zaliczyć rzemieślników (osoby, dla których źródłem utrzymania było wytwarzanie przedmiotów, np. siodeł, garnków, lin itd.), rybaków (niewielka liczebnie grupa na wybrzeżu Mauretanii, trudniąca się połowem i sprzedażą suszonej ryby) oraz griotów (artystów – poetów, muzyków, kuglarzy, którzy wędrując pokazywali swoje umiejętności, za co otrzymywali niewielkie wynagrodzenie).

Mauretania: podziały
Mimo, że podziały społeczne w Mauretanii należą do przeszłości, po zachowaniu Ahmeda widać, że jego rodzina należała do klasy griotów.

Niewolnictwo

Pytanie o niewolnictwo, to zarazem pytanie, czy zarysowana powyżej struktura społeczna nadal obowiązuje. Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Formalnie to, kto z jakiej klasy społecznej pochodzi, nie ma znaczenia. Praktyka, jak to często bywa, jest nieco odmienna. Podziały społeczne były aktualne jeszcze kilkadziesiąt lat temu i niewielu osobom udaje się z tego wyrwać, sprawić że ich los będzie zupełnie odmienny niż los ich rodziców. Najbardziej widać to w statusie majątkowym. Marabuci, jak już wspomniano, dzięki zamiłowaniu do wiedzy, sprawują dziś często wysokie funkcje w polityce, administracji czy religijne. Hassanowie to grupa dosyć zamożna, opierająca się na zdobytych przed laty majątkach. Biedna ludność murzyńska z nad rzeki Senegal zaś jest dalej biedna i dalej zajmuje się głównie uprawą roli.

Powyższa sytuacja nie jest niczym nadzwyczajnym, nie różni się mocno od tej we Włoszech czy Francji. Tam również najbogatsze, najbardziej wpływowe rody, posiadacze nieruchomości i zakładów przemysłowych, tworzą oddzielne, zamknięte środowisko, które ma ogromne wpływy na władzę i społeczeństwo.

Co jednak z tym niewolnictwem? Oficjalnie zostało zniesione już na początku lat osiemdziesiątych, obecnie również karalne. Mimo tego, organizacje humanitarne, w przeciwieństwie do rządu, wciąż podnoszą, że niewolnictwo dalej istnieje.

W pierwszej kolejności należy mieć na uwadze, że niewolnictwo w Mauretanii nigdy nie wyglądało tak, jak przedstawiają hollywood’zkie produkcje. Sytuacje, w których „właściciel” zabijał niewolnika, bił go, bądź traktował poniżająco należały do wyjątków i były krytycznie postrzegane przez społeczeństwo. Niewolnictwo w Mauretanii polegało głównie na świadczeniach w postaci pracy lub rzeczy, w szczególności wypasie zwierząt w zamian za część mleka i wełny oraz ubranie.

Kilka razy spotkałem osoby, które zapewne są postrzegane w społeczeństwie Mauretanii jako niewolnicy. Mówiły mi, że pracują dla swojego kuzyna w zamian za mieszkanie i wyżywienie. I faktycznie, niewolnicy przyjęli nazwiska swoich byłych „właścicieli” i traktowani są jako część ich rodu. Często też dalej pracują dla swoich byłych panów, otrzymując za to raczej niewielkie wynagrodzenie. Nie mają ani wykształcenia pozwalającego na znalezienie innej, lepszej pracy (bezrobocie jest z resztą ogromne a rynek pracy opiera się na koneksjach), ani majątku pozwalającego im odejść. Ich sytuacja nie jest więc najlepsza i nie zmieniła się zasadniczo na przełomie dziejów.

Mam jednak opory przeciw nazywaniu takiego stanu mianem „niewolnictwa”. Ilu z nas, Polaków, otrzymuje wynagrodzenie z trudem pozwalające na zapłacenie czynszu za wynajmowane mieszkanie, kupienie jedzenia i nic więcej? Znam bardzo dużo takich osób. I myślę, że różnica między Polską (ale także wieloma krajami znajdującymi się w podobnej do naszej sytuacji) a Mauretanią polega przede wszystkim na tym, że mamy większe szanse na wyjście z tego, na poprawę swojego losu. Mamy możliwość kształcenia się, znamy języki, więc możemy wyjechać za granicę, a otwarty rynek pracy pozwala na zmianę miejsca zatrudnienia. Myślę więc, że niewolnictwo w Mauretanii to bardziej problem rozwojowy, niż społeczny.

 

Mauretania: namiot
Współczesne niewolnictwo w Mauretanii przybiera formę pracy w zamian za mieszkanie oraz wyżywienie. Brzmi znajomo?

Rasizm

O tym, że Arabowie nienawidzą czarnych wiedzą niemal wszyscy. Tymczasem niechęć ta wcale nie opiera się na kwestiach rasowych, a wyżej wspominanych podziałach na klasy społeczne. Osoby należące do tych klas nigdy nie przepadały za sobą wzajemnie. I o ile Marabutów oraz Hassanów dosyć trudno rozróżnić, znacznie łatwiej jest z potomkami niewolników, którzy w znakomitej większości są czarnoskórzy. Kwestia ta ma się podobnie w innych krajach regionu: Mali, Nigrze, Czadzie czy Sudanie. Plemiona arabskie były wojownicze, przez co łatwo czyniły sobie poddanymi czarnych rolników zamieszkujących południe tych państw.

Terroryzm

O kwestiach terroryzmu i bezpieczeństwa pisałem już m.in. w tym wpisie. Tutaj chciałbym odnieść się tylko do jednego miejsca, wokół którego narosły już liczne legendy: regionu granicznego pomiędzy Mauretanią a Saharą Zachodnią.

Mauretania: mapa
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii odradza wszelkich wyjazdów w rejony graniczne Mauretanii i Sahary Zachodniej. Źródło: https://www.gov.uk/foreign-travel-advice/mauritania

 

Przed swoim wyjazdem również słyszałem opowieści o tym miejscu. Że jest to „ziemia niczyja”, dlatego nikt nie chce wziąć pod ochronę osób tam się znajdujących, a napady zwykle uchodzą bezkarnie. Że jest to miejsce silnie zaminowane (tak twierdzi choćby polski MSZ), bardzo niebezpieczne jest schodzenie z wyjeżdżonej trasy, wokół której stoją wypalone wraki samochodów, których właściciele usiłowali skrócić sobie drogę. Oraz oczywiście, abym pod żadnym pozorem nie szedł tamtędy pieszo, tylko najlepiej złapał jakąś podwózkę.

Pomny tych wszystkich ostrzeżeń, nie chciałem iść pieszo. Ruch na granicy był jednak zerowy i spodziewałem się, że będzie to jedyna możliwość przedostania się na Saharę Zachodnią. Zapytałem pogranicznika, który powiedział, że przejście piesze nie stanowi problemu. Zobaczyłem ze dwie osoby idące pieszo, także i sam zarzuciłem plecak na plecy i ruszyłem w pustynię.

Po drodze widziałem ze dwa wraki samochodów, które wyglądają raczej jak rozebrane na części, niż wypalone. Poza tym mniej więcej w połowie drogi znajduje się symboliczny posterunek Sahary Zachodniej („prawdziwą” granicę, półtora kilometra dalej, kontroluje wojsko marokańskie), na którym jednak nie było nikogo. Sto metrów od niego, na niewielkim wzniesieniu, zauważyłem również wóz obserwacyjny ONZ. Również tam nie dostrzegłem żadnego człowieka, nie mówiąc już o jakimkolwiek zainteresowaniu moją osobą.

Tak więc, jak często, okazało się, że legendy o pograniczu mauretańsko-saharyjskim są obecnie w większości nieprawdziwe. Niestety, wielu osobom starającym się kreować się na podróżnika-bohatera nie przeszkadza to w dalszym ich powtarzaniu.

Mauretania dzisiaj

Mauretania dzisiaj jest krajem względnie bezpiecznym, choć wciąż dosyć biednym. Przede wszystkim właśnie z tego powodu wynikają różnego rodzaju problemy społeczne, o które Mauretania jest oskarżana przez Zachód. I to odwiedzając ten, mający naprawdę wiele do zaoferowania, kraj, zamiast szerzyć stereotypy na jego temat, wspieramy go w tak potrzebnym mu rozwoju i przezwyciężeniu tych problemów.

Mauretania: bazar
Bazary w Mauretanii nie są tak wielkie i barwne, jak te w Maroko. To dlatego, że Mauretania jest krajem znacznie biedniejszym.

 

 

Jedna odpowiedz

  1. Witam panie Bartku !
    Przceciekawy wpis, az zachcialo mi sie tam pojechac, ale wciaz wacham sie troche ze wzgledu na bezpieczenstwo.
    Pozdrawiam, i dziekuje za przeciekawy blog !

Zostaw Komentarz