Białoruś. Dyktatura i romantyzm.

wpis w: Europa | 0

Białoruś jest w Polsce zazwyczaj rozumiana na dwa sposoby. Pierwszy, bardziej popularny, przedstawia ten kraj jako brutalną dyktaturę, państwo milicyjne, znacznie ograniczające swobody obywatelskie, trzeci świat i ogromną biedę. Drugi z nich jest wyrazem „romantyzmu wschodniego”, tęsknoty za lokalnością, prostotą, wiejskim życiem, małymi cerkiewkami ukrytymi gdzieś pośród zielonych pól i łąk. Spędziłem na Białorusi trochę czasu, podróżując, poznając kraj, rozmawiając z napotkanymi osobami. Poznałem opinie wielu osób interesujących się tym państwem, przeczytałem kilka książek i liczne artykuły na jego temat. I wydaje mi się, że żaden z tych sposobów rozumienia i przedstawiania Białorusi nie oddaje tego, co naprawdę dzieje się zaraz za naszą wschodnią granicą.

Białoruś: Lenin
Włodzimierz Lenin z nadzieją spogląda na budowę kolejnych szarych blokowisk.

Romantyzm

Mam wrażenie, że na romantyzm na Białorusi jest co najmniej kilkadziesiąt lat za późno. Przez ten czas socjalizm bezwzględnie rozprawił się z większością tego, co było romantyczne.

Znikła znaczna część wiosek i niewielkich miasteczek zagubionych pośród lasów i bagien. W tym, liczącym dziewięć i pół miliona mieszkańców, kraju dwa miliony obywateli mieszka w stolicy. W następnych dziesięciu największych miastach mieszka kolejne trzy miliony mieszkańców. Współczynnik urbanizacji jest więc bardzo wysoki. Za dużą część produkcji rolnej odpowiadają ogromne gospodarstwa państwowe, zatrudniające dojeżdżających z miasta pracowników najemnych. Miejsca dla rozwoju wsi jest więc bardzo niewiele.

Kolorowe poleskie cerkiewki ze złoconymi kopułami zostały w większość odrestaurowane, opisane, a drogi do nich oznaczone w przewodnikach turystycznych. Również nastrojowe ruiny w wielu przypadkach odbudowano, próbując uczynić z nich atrakcje turystyczne.

To, co stało się z kulturą i tradycją, zaszokowało mnie chyba najbardziej. I nie mam na myśli jedynie tego, że duża część Białorusinów nie zna tradycyjnych potraw czy pieśni. Mój wyjazd na Białoruś zbiegł się ze świętami Wielkiej Nocy. Przyzwyczajony do tego, że wszystkie sklepy będą zamknięte, zrobiłem większe zakupy. Okazało się jednak, że wiele osób nie obchodzi świąt religijnych, a sklepy i zakłady usługowe są otwarte tak samo, jak w każdy inny dzień.

Nawet bieda pozornie znikła. Ten, kto cierpi niedostatek może liczyć na państwowe świadczenia, bardzo skromne, ale jakoś pozwalające związać koniec z końcem. W Mińsku jest dużo nowych, luksusowych hoteli, po szosach jeździ dużo więcej nowoczesnych audi i mercedesów niż starych ład.

 

Białoruś: dom
Na szczęście da się znaleźć jeszcze całkiem sporo moich ulubionych, kolorowych, drewnianych domków.

Dyktatura

Wbrew spodziewaniom, białoruska dyktatura rzadko opiera się na sile. Milicja oczywiście interweniuje w przypadkach opozycjonistów, wichrzycieli, agitatorów, protestów i zamieszek o podłożu politycznym. Przeciętny obywatel jednak, zwłaszcza zamieszkały poza Mińskiem, raczej nie spotyka się z przedstawicielami władzy znacznie częściej, niż statystyczny Kowalski. Bo i nie na tym opiera się totalitaryzm w wydaniu białoruskim.

Jego istotą jest policzenie, skalkulowanie, ustandaryzowanie i uśrednienie niemal wszystkiego, pozbawienie ludzi miejsca dla indywidualności i odmienności, wyrażania swoich myśli i przekonań. Na Białorusi nie ma hipisów, punków ani metali. Nie wydaje się fanzinów, a amatorską poezję chowa do szuflady. Książki i prasa są cenzurowane, a te kapele, którym nie po drodze z władzą, mają zakaz publicznych występów. Największy festiwal młodej, niezależnej, białoruskiej muzyki odbywa się w Polsce.

W takich warunkach dewizą wielu Białorusinów jest „nie wychylać się”. Z resztą mało kto może sobie na to pozwolić, nawet gdyby chciał. Pieniędzy jest tyle, że wystarcza tylko na bardzo skromne utrzymanie się i na nic więcej.

 

Białoruś: pomnik
Jedyną formą tradycji popieraną przez władze jest sławienie bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej oraz Związku Radzieckiego.

Smutek

W zrozumieniu Białorusi bardzo pomaga poniższy fragment wiersza Tadeusza Konwickiego.

 

„Białoruś, Białoruś. Dlaczego nazywasz się Białoruś, jeśli nie masz w sobie bieli, jeśli bielą twoją są rude rżyska jesienne, jeśli bielą twoją są postawy szarego płótna wyłożone na słońcu, jeśli bielą twoją jest gorący pot umęczonych ludzi. Powinnaś się nazywać Dobroruś, powinnaś się nazywać Dobrą Ziemią Dobrych Ludzi. (…)

 

Nie wryłaś się w ludzką pamięć, Białorusi. Nie odbierałaś innym wolności, nie rabowałaś cudzej ziemi, nie mordowałaś ludzi zza sąsiedzkiej miedzy. Miałaś dla obcych szacunek i gościnny kołacz, miałaś dla rabusiów ostatnią krowę i ostatnią kromkę żytniego chleba ze znakiem krzyża, miałaś dla nieszczęśliwych krwawiące serce i biedne niepieszczone życie do oddania. Dlatego mało kto Ciebie pamięta.”

 

Nie jestem mocnym przeciwnikiem rządów Aleksandra Łukaszenki. Widzę bowiem, w jak tragicznym położeniu znalazła się Białoruś. Pierwszy dzień niezależności od Federacji Rosyjskiej byłby zapewne ostatnim dniem jej istnienia. Z drugiej strony widzę, że zachód – Unia Europejska, czy Polska też nie są dobrym rozwiązaniem dla tego kraju.

Nie ma się co oszukiwać, pod płaszczykiem „walki o demokratyzację Białorusi” zachód kryje cele ekonomiczne – zdobycie nowych rynków zbytu, przejęcie lokalnych przedsiębiorstw, wykończenie konkurencji. Tak dzieje się teraz na Ukrainie, która stała się eldorado dla zagranicznych konsultantów, osób oskarżanych w swoich państwach o korupcje i doprowadzenie do zapaści gospodarczej. Tak działo się w Polsce na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, gdy wiele krajowych przedsiębiorstw zostało wykupionych i – jako konkurencja – natychmiast zamkniętych. Nic więc dziwnego, że białoruskie władze wcale się ku temu nie palą.

I nie wiem, co stanie się z Białorusią w przyszłości. Ciemne chmury ze wszystkich otaczają Dobrą Ziemię Dobrych Ludzi. Dlatego będąc tam nie byłem ani zachwycony romantyzmem wschodu, ani też zniesmaczony dyktaturą. Było mi smutno, gdyż Białoruś zasłużyła na zdecydowanie lepszy los.

 

Białoruś: smutek

 

 

Zostaw Komentarz