Korona Gór Europy 1/46: Carrantuohill, najwyższy szczyt Irlandii.

wpis w: Europa, KGE | 0

Wydawać by się mogło, że wejście na Carrantuohill (1038 m.n.p.m.) nie jest wyjątkowo trudne nawet dla osób nie posiadających większego doświadczenia w górach. Sprawę komplikują jednakże luźne, obsuwające się kamienie, płynąca z góry woda, a także wyjątkowo kapryśna pogoda. Sprawia to, że zdarzyło się tu już kilka wypadków śmiertelnych, a trekking na najwyższy szczyt Irlandii wymaga zachowania dużej ostrożności.

Carrantuohill tytl
Kryjący się za chmurami wierzchołek Carrantuohill

Metryczka

Wysokość: 1038 m.n.p.m.

Lokalizacja: Macgillycuddy’s Reeks, hrabstwo Kerry, południowo-zachodnia Irlandia.

Data zdobycia: luty 2015,

Czas wejścia: ok. 2 – 3 h,

Czas zejścia: ok. 2 h,

Skala trudności (na najtrudniejszym odcinku): średniej trudności szczyty w Tatrach,

Występujące utrudnienia: panujące zazwyczaj trudne warunki pogodowe – przez większość czasu mgła i deszcz, strome, osuwające się kamienie, spadające kamienie, spływająca woda, braki w oznakowaniu szlaku, duża odległość od najbliższej miejscowości.

Dojście do szlaku

Bazą wypadową do zdobywania Carrantuohill jest urokliwe miasteczko Killarney, w którym – o ile czas pozwoli – warto zatrzymać się na dłużej. Dotarcie do Killarney nie powinno być trudnością. Poza możliwością wypożyczenia samochodu, z Dublina można dojechać pociągiem lub autobusem (ta druga możliwość jest zazwyczaj tańsza), bądź też z Cork autobusem (do pobliskiego Cork latają tanie linie lotnicze, również z Polski). Autostop – środek transportu, który ja wybrałem – działa w Irlandii całkiem dobrze i także jest niezłym rozwiązaniem jeśli chodzi o przejazd do Killarney.

Większym problemem jest to, że początek szlaku na Carrantouhill jest znacznie oddalony od Killarney – co najmniej kilkanaście kilometrów niewielkich i dosyć krętych dróg. Pokonywanie tego dystansu pieszo jest długie, żmudne, męczące i chyba mija się z celem. Przy braku własnego środka transportu, sugerowałbym łapanie stopa (drogi są naprawdę lokalne, więc może to chwilę potrwać) i proszenie o podrzucenie kilku kilometrów we właściwym kierunku.

Szlak rozpoczyna się przy niewielkim ośrodku wypoczynkowym Cronin’s Yard (pod tą nazwą można znaleźć to miejsce na mapach). Istnieje możliwość wynajęcia w nim niewielkiej wiaty, pod którą można rozbić namiot lub – jak się wydaje – po prostu rozbicia namiotu, co jest jednakże dosyć kosztowne (należy liczyć się z kwotą kilkudziesięciu euro za noc). Nie ma tam też sklepu, także w żywność i wszystkie inne, niezbędne przedmioty należy zaopatrzyć się wcześniej.

Opis wejścia

Wydostanie się z Cronin’s Yard, pomiędzy ogrodzeniami, może być nieco konsternujące. Trzeba iść po prostu tam, gdzie jest otwarte lub przejście, docierając do wydeptanej ścieżki. Następnie, idąc nią łagodnie pod górę, musimy kilkukrotnie zmierzyć się z ciekiem wodnym, przechodząc albo po mostku, albo przez ułożone z płaskich kamieni przejście.

Carrantouhill poczatek
Początek szlaku – mostek na rzeczce. W tle, na górce, zabudowania Cronin’s Yard.

 

Idąc dalej, wciąż łagodnie pod górę, musimy przejść pomiędzy dwoma stawami.

Carrantuohill stawy
Droga pomiędzy dwoma stawami.

 

Niedaleko za stawami kończy się wydeptana ścieżka. Nie należy się tym przejmować i iść dalej, zgodnie z dotychczasowym kierunkiem szlaku, aż do momentu, gdy natrafimy na piarżysko (ścianę pokrytą luźnymi elementami skalnymi) o dużym nachyleniu (z tego miejsca może się wydawać niemal pionową). To najtrudniejsza i najbardziej niebezpieczna część szlaku. Musimy iść jej prawą stroną, uważając nie tylko na spadające kamienie (podczas zejścia, gdy widzimy, że ktoś wchodzi, należy się zatrzymać i pozwolić minąć), ale również, gdzie stawiamy stopy. Kamienie są nie tylko ruchome, ale również płynie po nich woda, przez co bywają śliskie.

Carrantuohill ściana
Ściana, do której w końcu docieramy, może wydawać się niemal pionowa. Droga na szczyt wiedzie po luźnych kamieniach po prawej stronie.

 

Wejście po piargu – częściowo na czterech łapach – powinno trwać ok. 0,5 – 1 h. Na górze jest przełęcz. Docierając do niej trzeba skręcić w prawo. Droga będzie znowu łagodniejsza, bardziej podobna do tej z początku szlaku. W jej odnalezieniu pomocne powinny być kamienie ułożone w sterty.

Niestety, na górze przez zdecydowaną większość roku panują złe warunki pogodowe. Przełęcz, od której schodzi piarg, jest miejscem, przez które przelewają się masy powietrza. Oznacza to, że należy spodziewać się silnego wiatru, często również mgły i opadów atmosferycznych. Śnieg w okolicach szczytu jest oczywiście tylko zimą oraz tylko w niektórych latach. Podczas swojego wejścia natrafiłem na drobny, zacinający deszcz i mgłę, przez którą widoczność nie przekraczała 20 m. Z tego powodu tą część trasy pokonywałem nieco „na czuja”.

Carrantuohill gora
Znalezienie drogi na ostatniej części szlaku ułatwiają kopczyki kamieni.

 

Na szczycie znajduje się krzyż oraz fragmenty prymitywnego schronu z kamieni. Dojście na szczyt od przełęczy, nawet w trudnych warunkach pogodowych nie powinno zająć więcej iż 30 – 45 min. Wejście na szczyt jest stosunkowo łagodne, jeśli w którymś miejscu natrafisz na znaczną stromiznę, znaczy, że pobłądziłeś.

Ze szczytu – podobno – rozciąga się imponujący widok, w tym na znajdujący się kilkadziesiąt kilometrów dalej ocean. Niestety, wymaga to dobrej pogody, która występuje tu dosyć rzadko.

Carrantuohill szczyt
Krzyż na szczycie Carrantuohill.

 

Zejście. Drogi alternatywne.

Wróciłem tą samą drogą, którą wchodziłem, oczywiście kompletnie przemoczony. Kompletnie, to znaczy, że nie było na mnie ani jednego centymetra kwadratowego tkaniny, która by była sucha. Nie wyobrażam sobie, aby w takim stanie iść 20 km do Killarney, co wypada mieć na uwadze przy wchodzeniu przy niepewnej pogodzie, czyli w sumie, biorąc pod uwagę, że to Irlandia, zawsze.

Na szczyt, zgodnie z moją wiedzą, prowadzą także inne drogi. Przed ich wybraniem należy zorientować się, czy nie są dostępne jedynie dla wspinaczy wyposażonych w stosowny sprzęt.

Podsumowanie.

Gdy patrzę na zdjęcia, nie wygląda to zbyt dobrze. Słaba pogoda, lecące kamienie, brak szlaku. Naprawdę jednak nie jest tak źle. Wejście i zejście na Carrantuohill to tylko 4 – 5h, a więc wycieczka na ledwie pół dnia. Szczyt nie jest wysoki, a trudność może sprawiać w zasadzie tylko jeden odcinek. Także polecam tą wycieczkę nawet osobom nie mającym dużego doświadczenia w chodzeniu po górach.

Carrantuohill był moim pierwszym szczytem zaliczającym się do Korony Gór Europy. Z czasem opiszę kolejne z nich, które udało mi się zdobyć.

KGE stan 1

 

Zostaw Komentarz