Biała Podlaska. Nadzwyczajne zderzenie wątków i motywów.

wpis w: Polska | 0

Nie mam pojęcia, jak skwantyfikować Białą Podlaską. W jaki sposób ująć to miasto w jednej kategorii, określić je jednym słowem, czy nawet zdaniem. W tym miejscu, ukrytym na dalekim wschodzie kraju, zbiega się i łączy niesamowita ilość wątków: tradycja z nowoczesnością, sacrum z profanum, miasto z wsią, porządek z fantazją, pełne z próżnym oraz wielkość z przyziemnością. I dzieje się to być może dlatego, że to właśnie na tych ziemiach, na Podlasiu Południowym, od wieków ścierały się wpływy i kultura polska, ruska, żydowska i litewska, a obecnie, polska, białoruska i ukraińska. Chodź, odkryjmy je razem. Zapraszam Cię na spacer po Białej Podlaskiej ciepłą niedzielą u schyłku lata.

Biała Podlaska: zespół pałacowy
Brama wjazdowa w zespole pałacowo-parkowym Radziwiłłów w Białej Podlaskiej. Obecnie mieści się tu Muzeum Podlasia Południowego.

 

To jest jeden z artykułów z serii opisującej Podlasie Południowe. Dotychczas ukazały się również:
Podlasie południowe: doskonałe miejsce dla odkrywców
Fort w Koroszczynie – miejsce wyjątkowo tajemnicze

 

Muzeum Podlasia Południowego

Czy byłeś kiedyś w cerkwi? Za każdym razem, gdy odwiedzam prawosławne świątynie zaskakuje mnie, jak wiele mistycyzmu jest w tym odłamie chrześcijaństwa. I nie chodzi tylko o to, że nie rozumiem wielu spraw, które tam się dzieją. Że znaczenie ceremonii, na przykład polegających na wycinaniu zimą, w lodzie zamarzniętego jeziora czy rzeki, znaku krzyża, jest dla mnie niezrozumiałe. Już sama atmosfera, która panuje w cerkwi wprowadza mnie w zupełnie odmienny nastrój. Skrzypiące deski podłogi, kolorowe dywany, oszałamiające freski na ścianach i suficie, złote ikony świętych, złote bramy, świeczniki i ołtarze potrafią zawrócić w głowie.

Z takim nastawieniem szedłem na wystawę ikon do Muzeum Podlasia Południowego. Gdzieś z tyłu głowy grały mi chorały gregoriańskie, a w powietrzu prawie wyczuwałem korzenną woń kadzidła.

Biała Podlaska: złota ikona
Większość ikon zgromadzonych w Muzeum Podlasia Południowego została odzyskana od przemytników.

 

I jeśli chodzi o ikony, nie zawiodłem się. Kolekcja jest pokaźna i interesująca. Co ciekawe, sąsiaduje ona z wystawą dotyczącą lotnictwa, co sprawia, że zwiedzając Muzeum Podlasia Południowego trafiamy z jednego świata – religijności, mistycyzmu i tajemnicy – do zupełnie odmiennego – zaawansowanej techniki.

W całym muzeum trochę zabrakło mi natomiast odniesienia się do samego Podlasia Południowego. O ile całkiem dobrze poznałem historię Białej Podlaskiej, to informacji o tym, czym tak właściwie jest Podlasie i Podlasie Południowe, w jakich granicach leży, jakie są jego dzieje i kultura oraz z czego mogą być dumni ludzie pochodzący z tego obszaru, trudno się doszukać. Brak ten nadrobiłem to dyskusją z sympatycznymi pracownikami muzeum (naprawdę polecam zagadywać się w muzeach – ci ludzie zazwyczaj bardzo chętnie dzielą się swoimi pasjami).

Biała Podlaska: kolorowa ikona
Zgromadzone w Muzeum Podlasia Południowego ikony pochodzą z terenów dzisiejszej Rosji i Ukrainy. Liczne zawirowania historyczne sprawiły, że ikony z Podlasia Południowego praktycznie nie zachowały się do czasów dzisiejszych.

 

Sacrum i profanum. Wielkość i przyziemność.

Bardzo częstym skojarzeniem z Podlasiem jest to, że ludzie żyjący na tym obszarze są dosyć religijni. Słyszałem to wielokrotnie od znajomych, mówiąc, że pochodzę właśnie z tych okolic. Samemu jednakże trudno było mi to dostrzec, może właśnie dlatego, że jestem z Podlasia, a rzeczy dla innych wyjątkowe, dla mnie są codziennością. Będąc w Białej Podlaskiej chyba po raz pierwszy zrozumiałem, że rzeczywiście, to może być prawda. Że religijność i bogobojność ludzi mieszkających tu, na Podlasiu, oraz tych z Warszawy, z którymi spotykam się na co dzień mieszkając w tym mieście, jest inna. Że moja mama i inni członkowie mojej rodziny, nie tylko chodzą w niedzielę na mszę, wiedzą, kto jest proboszczem, a także przejmują się tym, o czym mówiono w kościele. Ani ja, ani zdecydowana większość moich warszawskich kolegów nie ma pojęcia nawet, gdzie jest ich parafia.

Tego typu myśli przyszły do mnie najprawdopodobniej z powodu miejsca, w którym się znajdowałem. W Białej Podlaskiej czuć religijny majestat. Bryły wielkich, białych świątyń górują nad miastem, będąc widocznymi niemal z każdego jego punktu. I jednocześnie ta mistyczna potęga sąsiaduje z pewną ludzką codziennością, przyziemnością: domami, podwórkami, ogródkami działkowymi.

Biała Podlaska: sacrum profanum
W Białej Podlaskiej sprawy boskie i ludzkie sąsiadują przez płot.

 

Oprócz układu przestrzennego także – jak się wydaje – ludzie w tych stronach są bardziej religijni. To, co mi wydaje się co najmniej dziwne, anachroniczne i trochę nie mieszczące się w głowie – otaczanie kultem religijnym relikwii – tu nie tylko nikogo nie zaskakuje, a wręcz przybiera rangę lokalnego wydarzenia.

Biała Podlaska: Honorat
Niestety, spóźniłem się na główną ceremonię. Szkoda, bo chętnie zobaczyłbym, jak wygląda „peregrynacja relikwi”.

 

Tradycja z nowoczesnością i miasto z prowincją

Mimo, że Biała Podlaska jest miastem niewielkim, liczącym nieco powyżej pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców, ma status lokalnego centrum gospodarczego i kulturalnego. Dzieje się tak z prostej przyczyny: na Podlasiu Południowym, wciśniętym pomiędzy Warszawę, Białystok oraz Lublin brak naprawdę dużych  miast. Zastępują je średnie i małe miasteczka, takiej jak Siedlce, Siemiatycze, Sokołów Podlaski czy właśnie Biała Podlaska. Mimo statusu okolicznego centrum, zachowują swój lokalny, miejsko-wiejski charakter. Widać to na co dzień: zaskoczony wzrok nieco dziwnie ubranych ludzi, którzy po raz pierwszy od dłuższego czasu przyjechali z dalekiej wsi do miasta pozałatwiać swoje sprawy i autobusy, kursujące niemal w każdą stronę, do niemal każdej, nawet najmniejszej miejscowości.

Takich „lokalsów” można spotkać w okolicach modnych knajpek o zabawnych nazwach, których w Białej Podlaskiej jest trochę. Sąsiadują one z miejscami, które wyglądają jakby żywcem wyrwane z czasów Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.

Biała Podlaska: sklep rybny
Ostatni tego typu sklep w moim rodzinnym miasteczku zamknął się w połowie lat dziewięćdziesiątych. Wtedy też najprawdopodobniej ostatni raz widziałem taką paskową zasłonę drzwi.

 

Gdy to połączenie obiektów z różnych epok uzupełnimy o górujące nad miastem sylwetki majestatycznych, kilkusetletnich kościołów, a także niesamowite kontrasty – małe, drewniane domki obok potężnej galerii handlowej – uzyskamy niezwykły, synestetyczny efekt przenikania się epok i zbiegu wielu wątków w jednym miejscu i czasie.

Biała Podlaska: chałupa drewniana
Klasyczna, podlaska drewniana chałupa, blokowisko oraz kilkusetletni kościół oddalone od siebie o nie więcej niż 50 m. To możliwe chyba tylko w Białej Podlaskiej.

 

Biała Podlaska: kontrasty
Podobnie jak istnienie niewielkiego, drewnianego domku zaraz obok wielkiej galerii handlowej.

Niewykorzystany potencjał

Mimo, że o Białej Podlaskiej (i całym Podlasiu Południowym, co staram się robić) można mówić jeszcze bardzo długo i wiele rzeczy jest tu do pokazania i odkrycia, wydaje się, że miasto i region nie do końca wykorzystują swój potencjał.

Odnosząc się do kwestii miejskich, jak zwykle zwracam uwagę na pewną schematyczność podejścia do kwestii turystyki. Otwarcie punktu informacji turystycznej (tak na marginesie, działa on w mało przystępnych godzinach) oraz zawieszenie kilku tablic informacyjnych jest krokiem w dobrym kierunku, ale to zdecydowanie za mało. Potrzeba działań bardziej aktywnych, ubranych w bardziej współczesne formy, osadzonych w lokalnym kontekście, nie zaś kalk tego, co powstało w innych stronach.

Także muzeum, choć zgromadziło ciekawe i efektowne zbiory, jest zorganizowane w dosyć zachowawczy sposób. Eksponowanie obiektów w gablotach, przy całym spektrum technologii, możliwości i rozwiązań, z którymi spotykamy się na co dzień, chyba nie jest wystarczające, aby zgromadzić znaczną liczbę zwiedzających, zwłaszcza pochodzących z innych części kraju, czy zagranicy. Ważne jest też jest też odpowiednie wykorzystanie takich rozwiązań. Nie wiem jaki jest sens istnienia kiosku multimedialnego, jeśli pokazywany jest w nim jedynie tekst do przeczytania, a więc w zasadzie to samo, co mogłoby wisieć na zupełnie analogowej tablicy.

Biała Podlaska: kamienica w rynku
Niektóre miejsca, nawet w samym centrum, mogą nieco odstraszać.

 

Rozumiem, że działania władz Białej Podlaskiej koncentrują się raczej na zwiększeniu ilości miejsc pracy i poprawieniu sytuacji materialnej mieszkańców. Jest to w końcu jeden z najbiedniejszych regionów nie tylko Polski, ale i całej Unii Europejskiej. Szkoda tylko, że w świecie, który opiera się na usługach, te z dziedziny turystyki są traktowane jako margines, a efektywność działań w tym zakresie mierzy się liczbą wyremontowanych obiektów zabytkowych (tak w Zintegrowanej Strategii Rozwoju Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego Biała Podlaska na lata 2015 – 2020). Biała Podlaska nie jest tu oczywiście wyjątkiem. To, w jak wielu przypadkach rozwój turystyki jest nie jest łączony z realną szansą zmiany sytuacji, rozwojem gospodarczym, nowymi miejscami pracy, jest wręcz zadziwiające.

Kto „Podlasie” zabrał Podlasiu

Skoro już zacząłem marudzić w kwestiach turystyki w regionie, chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na dwie kwestie, które doskwierają mi od dłuższego czasu. Pierwszą jest kwestia „Podlasia” jako marki, druga zaś odnosi się do podziału terytorialnego, który znacznie utrudnia koordynacje jakichkolwiek działań o charakterze regionalnym.

Z czym kojarzy Ci się Podlasie? Co wyobrażasz sobie, gdy słyszysz tą nazwę? Czy tak jak ja, nieskażoną przyrodę, ptaki oraz inne zwierzęta, konie zamiast ciągników i kosy w miejsce kombajnów, dobrych, bogobojnych ludzi, którzy żyją trochę prościej, trochę wolniej?

Biała Podlaska: tak naprawdę to Rumunia
Mimo, że takie obrazki na Podlasiu są coraz rzadsze, dalej szansa natrafienia na nie jest większa, niż w innych częściach kraju.

 

Nie jest to specjalnie oryginalne wyobrażenie. Wielu ludzi myśli podobnie o Podlasiu. I w tym sensie „Podlasie” to pewna marka turystyczna, która wiąże się z takimi wartościami. Na Podlasie trafiają ludzie, którzy poszukują kontaktu z naturą i trochę spokojniejszego trybu życia. Pytanie natomiast, gdzie to Podlasie się znajduje?

Niestety, obecnie większość ludzi utożsamia Podlasie z Województwem Podlaskim, co nie odpowiada temu, gdzie ta kraina historyczno-geograficzna leży naprawdę. Granice obecnego Województwa Podlaskiego sugerują, że Podlasie znajduje się bardziej na północ, niż jest rzeczywiście. I nie trzeba nawet odwoływać się do map historycznych, aby temu zaprzeczyć. Wystarczy spojrzeć na nazwy miejscowości, które przecież kształtowały się w procesie historycznym. Sokołów Podlaski, Radzyń Podlaski, Bielsk Podlaski, Biała Podlaska. Nie Suwałki, Augustów ani Łomża. Co z tego wynika? Że przez dokonany w 1999 r. podział administracyjny Podlasie (rozumiane jako kraina historyczno-geograficzna) straciło coraz bardziej popularną i wartościową markę turystyczną „Podlasie”. Nam, ludziom z Podlasia, została obecnie tylko nazwa „Podlasie Południowe”, której nie kojarzy prawie nikt.

Biała Podlaska: Bug
W rzeczywistości kraina historyczno-geograficzna zwana Podlasiem jest położona bardziej na południe, bliżej rzeki Bug.

 

Druga kwestia, do której chciałbym się odnieść, również wiąże się z podziałem terytorialnym. Podlasie (w sensie Podlasie Południowe – obszar między Warszawą, Białymstokiem i Lublinem) jest podzielony pomiędzy trzy województwa – mazowieckie, podlaskie oraz lubelskie. Sprawia to, że bardzo trudno o podejmowanie i koordynacje działań, które służyłyby dla rozwoju całego tego regionu. I chyba również przez to, dalej będzie on trochę stereotypowo rozumianym Podlasiem – miejscem, które jest trochę biedniejsze, trochę zapomniane, ale także w którym przeplatają się wątki, motywy, idee i wpływy. Tak właśnie, jak widać to na przykładzie Białej Podlaskiej.

 

Zostaw Komentarz