Polska. 11 listopada.

wpis w: Polska | 2

Na łamach tego bloga zdarzało mi się pisać o tym, z jak wielką gościnnością spotkałem się w Turcji, Maroko, Mauretanii czy Senegalu, jak życzliwe wobec mnie były osoby zamieszkujące państwa, w których religią dominującą jest islam. Wspominałem też o tym, jak dobrze czułem się w towarzystwie osób ze środowiska LGBT. W najbliższym czasie wybieram się zaś do Izraela i niesamowicie cieszę się na myśl poznania nowych ludzi w kolejnym państwie. 

Daje to pewien obraz na to, jaki mam światopogląd. Staram się jednak nie przekonywać nikogo, aby go podzielał. Wychodzę z założenia, że nie potrzebuję być sumieniem innych. Staram się nie oceniać innych ludzi, nie szufladkować ich pod względem tego, jak wyglądają, w jaki sposób się zachowują i czy w mojej opinii to, co robią jest rozsądne, czy nie. Często powtarzam sobie, że każdy może zachowywać się tak, jak chce, jeśli tylko nie czyni tym krzywdy innym. Myślę jednak, że

jeśli chcesz nazywać się patriotą, a w dniu odzyskania niepodległości, zamiast cieszyć się i świętować, zakładasz czarną maskę i niesiesz czarne flagi ze skrzyżowanymi karabinami, to coś jest z Tobą, kurwa, nie w porządku.

Albo po prostu nie zasługujesz na to miano.

Przeszkadza mi to

Przeszkadza mi to, że środowiska narodowe starają się zawłaszczyć polskość i patriotyzm. Jestem przerażony, że doszło do tak strasznej polaryzacji. Że jest tak wiele osób, które dzielą ludzi na dwie kategorie: „Polak-patriota-lej pedała-jebać Żyda” oraz „lewak-zdrajca-pederasta”. Narracja, w której miłość do ojczyzny jest uniwersalna, a patriotą może być zarówno Muzułmanin, czarnoskóry czy transwestyta, jest zupełnie wypierana.

Uważam się za patriotę i mam potrzebę celebrowania Święta Niepodległości. Nie jestem jednak „Polakiem-narodowcem” (ani też „lewackim zdrajcą”) przez co mój patriotyzm i prawo do świętowania jest kwestionowane. Nie zgadzam się na to.

Sporo osób takich jak ja spotkałem na marszu niepodległości. Oprócz oszołomów starających się robić jak najwięcej hałasu wokół siebie, przyszły tam osoby, które również są, co najmniej zniesmaczone tym, co wyprawiają narodowcy. Normalni ludzie, ani zatwardziali konserwatyści, ani nadmiernie wyluzowani liberałowie, nie znajdują przestrzeni do wyrażania swoich patriotycznych uczuć. Idą więc na marsz, naiwnie wierząc, że będzie to przypominać rodzinny spacer, niż ustawkę najebanych kiboli.

Zmiany w tej materii bym chciał dla Polski i wielu innych miejsc na świecie, w których do głosu dochodzą skrajności: Żeby normalny, przeciętny człowiek zawsze był na pierwszym miejscu.

 

 

2 Odpowiedzi

  1. Trafiasz treścią! Miałem podobne odczucia.

Zostaw Komentarz