Izrael za mniej niż 15 USD dziennie. Poradnik budżetowego podróżnika.

wpis w: Azja | 0

W Izraelu butelka wody potrafi kosztować dziesięć złotych, a chleb dwadzieścia kilka. Za posiłek w McDonalds trzeba zapłacić przynajmniej czterdzieści, a łóżko w dormitorium hostelu w Jerozolimie to wydatek rządu siedemdziesięciu – osiemdziesięciu złotych. Mimo tego zwiedzenie Izraela za naprawdę niewielką kwotę jest jak najbardziej możliwe: w ciągu tygodniowego pobytu wydałem trzysta pięćdziesiąt złotych, czyli mniej niż piętnaście dolarów dziennie. W jaki sposób to zrobić?

Izrael to dobre miejsce do podróżowania autostopem.

Przemieszczanie się

Podróżni, którzy nie decydują się na wynajęcie samochodu, zazwyczaj podróżują po Izraelu autobusami. Siatka połączeń jest bardzo rozwinięta, a ceny biletów – w porównaniu do kosztów innych produktów – są dosyć przystępne. Przykładowo, cena biletu za przejazd niespełna 350 km dzielących Ejlat i Jerozolimę to około 100 zł.

Równie, a może nawet bardziej liczne niż autobusy, są taksówki. Przejazd nimi wiąże się jednak ze znacznym kosztem (np. 150 zł za 8 km z Jerozolimy do Betlejem). Przed rozpoczęciem kursu dobrze zapytać o jego orientacyjną cenę, zwłaszcza będąc na terytoriach palestyńskich. Odmianą taksówki jest sherut. Są to auta prywatne, zazwyczaj większych rozmiarów, których kierowcy, za opłatą, zabierają pasażerów oczekujących przy drodze czy na przystankach autobusowych. Korzystałem z sherut dwukrotnie. Raz zapłaciłem cenę podobną do autobusu, drugi raz próbowano mnie naciągnąć na bardzo wysoką kwotę, także mam mieszane uczucia co do tego środka transportu. Po Izraelu kursują także pociągi. Nie miałem jednakże okazji z nich korzystać.

Podstawowym, budżetowym środkiem transportu pozostaje jednak autostop. W Izraelu działa on bardzo dobrze. Podróżując sam, a przez chwilę we dwóch, nigdy nie czekałem na podwózkę dłużej niż 30 – 40 minut. Najlepszym miejscem do łapania stopa są przystanki autobusowe, nie koniecznie nawet te, położone daleko na obrzeżach miasta. Tabliczka z nazwą miejsca, do którego chcemy dojechać nie jest konieczna. Kierowcy w Izraelu na ogół mówią w języku angielskim, co jest spotykane nieco rzadziej na terytoriach palestyńskich.

Spanie

Obozowisko w wiosce hippies nad Morzem Martwym.
Obozowisko w wiosce hippies nad Morzem Martwym.

Ceny noclegów w Izraelu należą do dosyć wysokich. Chcąc nocować w hotelu, cena, jakiej należy się spodziewać to przynajmniej 250 – 300 zł za jedną noc dla jednej osoby. Najtańsze hostele, istniejące w dużych miastach (Jerozolima, Tel Awiw, Hajfa, brak w Ejlacie) oferują łóżka w wieloosobowych dormitoriach w cenach rozpoczynających się od 70 – 80 zł za noc. Warto zadbać o wcześniejszą rezerwację, gdyż zazwyczaj są one dosyć oblegane. Dobrym pomysłem na nocleg pod dachem może być również skorzystanie z gościnności osób ogłaszających się na portalach Couchsurfing.org, BeWelcome.org czy Trustroots.org

W wielu przypadkach najlepszym i jednocześnie najtańszym rozwiązaniem jest nocleg pod namiotem. Znalezienie miejsca na jego rozbicie zazwyczaj nie stanowi wielkiego wyzwania, a w niektórych miejscowościach można znaleźć nawet specjalnie przygotowane miejsca dla turystów z namiotami. Dzieje się tak dlatego, że również sami Izraelczycy często podróżują z plecakiem lub też przyczepą kampingową.

Kilka inspiracji dotyczących miejsc namiotowych w Ejlacie, Tel-Awiwie oraz nad Morzem Martwym zaznaczyłem na poniższej mapie. Inne, ciekawe lokalizacje można znaleźć tej stronie internetowej.

Spanie pod namiotem jest możliwe nawet w sezonie zimowym, zwłaszcza na południu kraju oraz rejonach Morza Martwego, gdzie temperatury są zazwyczaj najwyższe. Trudniej może być na północy, oraz na obszarach górskich. Bezpieczeństwo nie jest dużym problemem, choć i tak nie jest rozsądnym oddalanie się od namiotu, w którym pozostawione są przedmioty wartościowe. Zasadniczego kłopotu nie stwarzają też dzikie zwierzęta – groźne pająki czy skorpiony występują sporadycznie, kojoty zaś nie zbliżają się do ludzi. Większym mogą być natomiast śmieci, które często, zwłaszcza na terytoriach palestyńskich, zalegają w miejscach dogodnych do rozbicia namiotu.

Izraelczycy kochają grillować na otwartym powietrzu (przy czym ich grille różnią się od naszych – są to prostokątne, metalowe skrzyneczki, w których roznieca się ogień) stąd też rozpalenie niewielkiego ogniska w celu przygotowania posiłku w większości miejsc nie powinno zwrócić niczyjej uwagi. Podstawowy surowiec opałowy – drewno palmowe – pali się niestety dosyć słabo. Pomocne będzie zabranie ze sobą kilku kostek rozpałki do grilla, a także – oczywiście – naczynia do gotowania na ognisku.

Jedzenie i inne zakupy

Posiłki na świeżym powietrzu to w Izraelu rzecz całkiem zwyczajna.
Posiłki na świeżym powietrzu to w Izraelu rzecz całkiem zwyczajna.

W kwestii żarełka również można pokombinować, gdyż ceny żywności w Izraelu również nie należą do niskich. Myśląc o obiedzie w izraelskiej restauracji należy liczyć się z rozstaniem się z kwotą przynajmniej 80 – 100 zł. Dlatego smakoszom sugeruję zaprzyjaźnienie się z kuchnią arabską i poszukanie ciekawostek kulinarnych na terytoriach palestyńskich, gdzie wszystko jest zdecydowanie tańsze. Ciekawostką w Izraelu jest sieć kawiarni Cofix, gdzie wszystkie produkty można dostać w cenie 6 szekli.

Tym, którzy jedzenie traktują raczej jako element niezbędny do przeżycia, sugerowałbym raczej stołowanie się w supermarkecie. Pewne odstępstwa od tej zasady można uczynić także w Palestynie, gdzie za szorarmę (lokalny odpowiednik kebabu) zapłacimy ok. 15 zł, a za falafel w chlebie pita ok. 5 zł. W Izrealu podstawowe pożywienie zdecydowanej większości backpackersów stanowi natomiast chleb pita (10 chlebów za 15 zł) oraz humus (12 – 14 zł za 400 gram, wystarcza na dwa dni, dostępny w różnych smakach). Cwaną sztuczką jest też pójście na bazar w piątek, na dwie, trzy godziny przed zachodem słońca, tzn. zaraz przed rozpoczęciem szabasu. Można wówczas nabyć owoce i warzywa w bardzo przystępnych cenach, wyprzedawane przez sprzedawców w obawie przed zepsuciem w dni wolne od pracy.

Zakupy na starym mieście w Jerozolimie.
Zakupy na starym mieście w Jerozolimie.

Uzupełnieniem diety winny być produkty przywiezione z domu. Jak zawsze, warto zabrać ze sobą zupki chińskie, tuńczyka w puszkach (zapas do uzupełnienia w sklepie w Palestynie, gdzie jest niewiele droższy, niż w Polsce), kaszę kuskus (najszybciej się gotuje), kabanosy, a także smarowidła, które urozmaicą jedzenie humusu. Kontrola graniczna nie zwraca uwagi na przewożone produkty mięsne, także można śmiało zabierać je ze sobą.

Woda z kranu w Izrealu nadaje się do picia. Jeśli znajdujemy się w obrębie osad ludzkich, zazwyczaj przynajmniej raz na dobę znajdziemy miejsce do jej uzupełnienia. Kwestię tą należy zaplanować bliżej, jeśli wybieramy się na dłuższy trekking po pustyni. Zwłaszcza latem dobrze mieć ze sobą elektrolity do rozpuszczania w wodzie (tabletki typu „plusz”).

Pamiątki i zwiedzanie

W odróżnieniu do pozostałych kosztów podróży, wiele atrakcji turystycznych spełnia oczekiwania cenowe łowców promocji biletów lotniczych: jest za darmo. Wstęp do większości – jeśli nie wszystkich – obiektów sakralnych w Jerozolimie, Betlejem czy Nazaret jest bezpłatny. Rafę koralową można podziwiać z darmowej plaży w Ejlacie, w pobliżu granicy z Egiptem (zaznaczyłem ją na mapie powyżej). Bezpłatne plaże ( w tym z niezwykle potrzebnymi tam prysznicami ze słodką wodą) i gorące źródła znajdziemy także nad Morzem Martwym. Po ogrodach w Hajfie organizowane są darmowe wycieczki w różnych godzinach, prowadzone przez wielojęzycznych przewodników.

Z opłatą należy liczyć się natomiast wchodząc do parków narodowych, czy też odwiedzając niektóre atrakcje, jak twierdza w Masadzie, czy Timna Park. Nie są one jednakże szczególnie wysokie.

Poza dzielnicą arabską na jerozolimskim starym mieście (trzeba się targować) zainteresowani pamiątkami mogą zajrzeć do „polskiego” sklepu w Betlejem, znajdującego się w rogu placu przed bazyliką narodzenia, gdzie przyznając się do swojej narodowości łatwiej uzyskać rabat.

Zachód słońca przy (darmowej) plaży w Ejlacie.
Zachód słońca przy (darmowej) plaży w Ejlacie.

Posumowanie

Nie taki straszny Izrael, jak go malują. Przeznaczenie wysokiej kwoty na podróż do tego kraju jest, owszem, konieczne, ale tylko wtedy, gdy wymagamy „wczasowego” komfortu, zorganizowanej wycieczki, noclegów w hotelach i wyżywienia w restauracjach. Jeśli jednak potrafimy zrezygnować z wygód, a cenniejszym dla nas jest przeżycie przygody i odwiedzenie paru ciekawych miejsc, Izrael można odwiedzić za grosze, nie tracąc nic, a chyba tylko zyskując, w porównaniu do tego, co doświadczają bogaci wczasowicze wylegujących się na plażach kurortów.

 

Zostaw Komentarz